Ja: Co dziś było fajnego w przedszkolu?
O: Byliśmy topić Marzannę.
Myślę, sobie - poważna wyprawa, bo do najbliżeszgo zbiornika wodnego jest niezły kawał.
Ja: A gdzie ją topiliście?
O: No w lesie.
Ja: W lesie? Ale był tam jakiś stawek albo duża kałuża?
O: Nie, nie było.
Czasami mam wrażenie, że moja córka ma mnie za jelenia...Nie poddaję się jednak:
Ja: Ale czy możesz mi opowiedzieć, jak się topi Marzannę bez wody?
O: No zwyczajnie, postawiliśmy ją pod drzewem i powiedzieliśmy jej, żeby sobie poszła. Chyba sama się utopiła.
To się nazywa humanitarne topienie Marzanny.
Pozdrawiam Was zielono i słonecznie.
W końcu!




